Prawo pożądania
OPIS FILMU
Tina jest siostrą Pabla. Ich rodzice rozstali się, kiedy Tina miała na imię Tino i była chłopcem, a gdy zamieszkała z ojcem, od pewnego czasu już z nim sypiała. Tino przechodzi zmianę płci, staje się Tiną i jednocześnie żoną ojca, którą ten po kilku latach porzuca, a zraniona Tina nie chce nawet słyszeć o mężczyznach. Nienawidzi ich. Pablo jest zakochany w Juanie, który nie jest pewien swoich uczuć, więc Pablo próbuje o nim zapomnieć. Poznaje zaborczego, pełnego sprzeczności Antonia i nawiązuje z nim romans, jednak jego życie staje się jeszcze bardziej skomplikowane. Nie może z tego wyjść nic dobrego…
W „Prawie pożądania”, uważanym za wzór gejowskiego melodramatu, Almodóvar (główna rola w filmie to alter ego reżysera) pokazuje homoseksualizm i transseksualizm w sposób naturalny i bez stygmatyzacji, przełamując tabu, jakim były one w Hiszpanii lat 80. XX wieku, kiedy homoseksualizm był wyśmiewany, a w najlepszym razie pomijany, zaś osoby transseksualne były często przedstawiane jako chore i ułomne. Jest ono kluczowe dla zrozumienia ewolucji reżysera, który często wspominał, że „Prawo pożądania” to jeden z jego najbardziej osobistych filmów i jeden z tych, z których jest najbardziej dumny. Pedro i jego brat, Agustin Almodovar, grają epizody w „Prawie pożądania”, a oprócz tego reżyser dubbinguje jedną z postaci i śpiewa, w duecie z Fabio McNamarą, „Satanasę” – kultową piosenkę madryckiej movidy.
Do historii kina przeszła nocna scena, w której Carmen Maura, w upalną madrycką noc, prosi zamiatacza ulic, żeby oblał ją wodą. Scena powstała ad hoc. „Złapali faceta, który podlewał rośliny, ogrodnika z ratusza, kazali mu podłączyć wąż i lać na mnie wodę. Zrobił to, a ja upadłem na ziemię, bo nie możecie sobie wyobrazić siły tego węża. I jak wspaniała wyszła potem ta scena. To właśnie jest magia kina, wszystko jest kłamstwem, ale potem wszystko jest prawdą. Innego dnia przyjechaliśmy na plan, a Pedrowi w ogóle nie podobała się scenografia, więc był bardzo smutny. Poszłam zrobić sobie makijaż, a on wrócił z dwiema siekierami i zapytał mnie: „Którą wolisz?” Wzięłam obie siekiery i powiedziałam: „Tę,”. A on na to: „No to ją weź, bo to wszystko zniszczysz”. I wymyślił, że rozwalę dekoracje, rozmawiając przez telefon. Wtedy wszystko wydawało mi się normalne. To było wspaniałe. Pedro miał sposób, w jaki rozumiał swoje historie i dzięki temu wszystko do siebie pasowało” – wspomina Carmen Maura.

